Jestem alergikiem. Mam uczulenie na komary. Nienawidzę tych małych bzyczących stworzeń, które czyhają tylko na mą słodką krew. Czają się w ciemnych kątach i kiedy tylko gaszę wszystkie światła, słyszę: bzzzzzzzz…, zapalam wszystkie światła – cisza jak makiem zasiał, gaszę – bzzzzzz, zapalam – cisza, gaszę – bzzzz… Oszaleć przecież można. Jak mam szczęście – komar ginie, jak mam pecha to przez kilka dni chodzę spuchnięta i się drapię. Na szczęście nie w tym roku! Do moich dwóch sposobów walki z komarami doszedł trzeci, najbardziej skuteczny, który sprawił, że żadne z tych krwiożerczych stworzeń nie czai się już po kątach. Magicznie wszystkie zniknęły! Przedstawiam Wam więc moje trzy sposoby na walkę z komarami.

1. WAPNO DLA ALERGIKÓW

Numer jeden, który stosuję już od lat. Skuteczny, ale tylko, jeżeli jest się regularnym. Picie od czasu do czasu praktycznie nic nie daje. Przy zażywaniu dwa razy na dobę zawsze przynosił spodziewany skutek. Zawsze kupuję to, które możecie zobaczyć na obrazku po lewej. Chociaż jest paskudne i naprawdę nie lubię tego smaku, muszę przyznać, że działa tak jak powinno i komary trzymają się z dala.

2. BALSAM WANILIOWY

Kiedy zapominam o regularności i wapno piję z doskoku, z ratunkiem zawsze przychodził mi balsam waniliowy. Przez snem cała się smarowałam i tyle. Komary nie lubią zapachu wanilii, więc słyszałam jak latają wkoło mnie i robią to swoje denerwujące „bzzzzz”, ale żaden, nigdy, nie odważył się mnie tknąć. Tyle dobrego, aczkolwiek nie wiem, na ile to działa, kiedy idziemy przez las i wpadniemy w chmarę komarów. W domu odnosiło pożądany skutek.

3. PLEKTRANTUS KOLEUSOWATY, DALEJ ZWANY KOMARZYCĄ

Komarzyca - Sposoby na walkę z komarami

Odkrycie tego roku, które ratuje życie mi i moim sąsiadom. Roślinka, która wygląda troszkę jak pokrzywka i chociaż nie jest zbyt urodziwa, fantastycznie rośnie, strasznie śmierdzi, kiedy się nią potrząśnie, ale co najważniejsze, sprawia, że w moim mieszkaniu brak jest komarów. Bardzo łatwa w utrzymaniu, rozrasta się błyskawicznie i tyle. Po prostu stoi i odstrasza komary. Wydziela silny zapach, którego nie lubią podobno też mole (dopóki nią nie potrząśniemy, praktycznie dla nas niewyczuwalny a więc nie przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu w domu). Przetestowane i sprawdzone. Na początku komarzyca stała tylko w dużym pokoju na parapecie, podczas, gdy ja sypiam w małym. Oczywiście standardowo, zgasło światło, słyszę bzzzz. Przeniosłam roślinkę, od drzwi potrząsając ją, by wydzieliła intensywniejszy zapach i komary zniknęły. Obudziłam się bez żadnych ukąszeń, zasypiałam w błogiej ciszy i cieszyłam się brakiem ubytku we krwi.

Sąsiadka również sprawiła sobie roślinkę i wstawiając ją do sypialni, rano znalazła trzy martwe komary na podłodze, więc to nie jest tylko głupie gadanie z serii kup roślinkę, może podziała a może nie. Ja mówię serio: kup roślinkę i żyj w spokoju bez komarów. Ja mam po jednej sadzonce w każdym pokoju i nie martwię się tymi denerwującymi stworzeniami i w spokoju otwieram wieczorami okno i palę światło. Wiem, że żaden się u mnie nie zjawi a jak zjawi to czym prędzej pokój opuści. Dodam, że roślina bardzo tania, bo kosztuje ok. 7-10zł, w zależności jak dużą kupujemy. Małe szybko rosną. W ciągu tygodnia, dwóch są naprawdę duże, więc nie musicie poszukiwać już tych rozrośniętych komarzyc. U mnie bez problemu dostępna w kwiaciarniach i marketach. Myślę, że uda Wam się ją znaleźć również w Waszej okolicy i jak najbardziej do tego zachęcam, bo roślina naprawdę ratuje życie, jeżeli jest się uczulonym, albo przynajmniej często kąszonym.

A Wy macie jakieś sprawdzone patenty na oszukanie bądź pozbycie się komarów?

Related Posts

E-book

Archiwum