LifestylePodróże

Odkryj Bydgoszcz. Muzeum Mydła i Historii Brudu.

Paulina Chmielewska3 wypowiedzi3000 wyświetleń

Odkryj Bydgoszcz to taka mała seria wpisów, która będzie bardzo, ale to bardzo nieregularna, która pozwoli Wam troszeczkę lepiej poznać miasto, które przez wielu jest lekceważone i wyśmiewane. Miasto, o którym wielu tak naprawdę nic nie wie i nawet nie potrafi go zlokalizować na mapie. Miasto, które nie jest może centrum turystycznym, ale ma całkiem fajny potencjał i kilka fajnych, mniej lub bardziej wartych uwagi miejsc, które chciałabym Wam pokazać. Bydgoszcz owszem, ma zadatki na centrum kulturalne, z racji obiektów takich jak opera, filharmonia, teatry i wiele festiwali, w tym również tych na szczeblu europejskim i międzynarodowym, ale poza tym jest też coś jeszcze. Moim skromnym zdaniem, mogłoby to być fajne miasto na weekendowy wypad, ale władze tutaj niewiele robią, miasto jest słabo promowane, promowane nie w tych kierunkach co trzeba a i świadomość mieszkańców jest na tak irytująco niskim poziomie, że nawet jak już turysta (tak, moje zboczenie zawodowe i zainteresowania wysuwają się tutaj na pierwszy plan) tutaj zajrzy i zaczepi kogoś na ulicy, pytając gdzie może iść i co zobaczyć, to oprócz hasła „Wyspa Młyńska” usłyszy zapewne „Warto jechać do Torunia”. Tak, nie ma to jak przekonać turystę, żeby został w naszym mieście i zostawił swoje pieniążki. No nic, ja myślę w troszkę inny sposób z racji tego, czym się zajmuję i będę zajmować i mam troszkę inne postrzeganie otaczającej mnie sytuacji. Zdaję sobie sprawę, że Bydgoszcz zawsze będzie przegrywać z Gdańskiem, Warszawą, Krakowem i wieloma innymi miastami, ale widzę też potencjał, który miasto posiada i który mogłoby wykorzystać w przyciąganiu turystów weekendowych.

Dziękuję za uwagę, przepraszam za przynudzanie, jestem wdzięczna, jeżeli ktoś przebrnął przez moją turystyczną gadaninę, którą mogłabym prowadzić przez jeszcze długi, długi czas, ale nie to jest celem dzisiejszego posta. Dzisiaj będzie kilka słów o muzeum mydła i historii brudu, w którym miałam przyjemność niedawno być. Powiem Wam, że o tym miejscu słyszałam już jakiś czas temu, ale zawsze było mi do niego nie po drodze a i nazwa niekoniecznie zachęcająca i niekoniecznie związana z moimi zainteresowaniami… chociaż patrząc na to, co się dzieje na moim biurku i koło łóżka to fakt, wypadałoby trochę posprzątać ;)

Źródło: DuoLook
Źródło: DuoLook

Wizyta w muzeum zaczęła się od stworzenia swojego własnego mydełka. Odsłuchaliśmy przepisu i krok po kroku dobieraliśmy składniki naszego mydła. Od kształtu (wybrałam serduszko), przez kolor (czerwony, no bo jakby inaczej), zapach (wanilia) aż po dodatki w mydełku (płatki owsiane jako naturalny peeling i trochę suszonych kwiatów). Kiedy mydełko stawało się twarde i gotowe do użytku, zjawił się przewodnik i opowiedział nam historię mydła, która sięga czasów starożytnych. Mieliśmy przyjemność przetestować dwuosobowe wanienki czasów starożytnych, w których koleżanka chłostała kolegę, by pobudzić jego krążenie, mogliśmy zobaczyć pufy, które po otwarciu stawały się toaletami, czy ręcznie wyprać gacie króla na tarze. Ogromnym plusem był sam przewodnik. Bardzo sympatyczny, zabawny facet, który historię brudu i mydła, która na pozór wydaje się niesamowicie nudna i nikogo nie interesuje, przedstawił tak, że każdy świetnie się bawił i non stop śmiał. Właśnie w taki sposób przewodnicy powinni zachęcać do poznawania historii i nowych faktów. Było słychać pasję kiedy opowiadał i czułam, że robi to, co lubi i chce robić. O to właśnie chodzi, bo dzięki temu grupa bawiła się rewelacyjnie i wniknęła w klimat miejsca i historii.

Muzeum mydła i historii brudu

Nie spodziewałam się, że wizyta w muzeum tak bardzo mi się spodoba. Muszę przyznać, że naprawdę rewelacyjnie się tam bawiłam a i zyskałam fajne mydełko na pamiątkę. Nie, nie używałam go jeszcze do mycia, ale jak przyjdzie co do czego, to na fanpage’u bloga dam znać jak się sprawdza i jakie cudo wytworzyłam! :)
 

Zostań ze mną na dłużej i bądź ze wszystkim na bieżąco: