Sia – 1000 Forms of Fear (2014)

1000 Forms of Fear cover

Sia. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. 4 lata temu, soundtrack do Pamiętników Wampirów. Koleżanka mówi, że znalazła rewelacyjny kawałek. Podaje słuchawkę i przenoszę się w całkiem inny świat. I’m In here – rewelacyjny głos, świetna piosenka. Nasze drogi się rozchodzą. Mijają dwa lata i w radiu atakuje nas zewsząd David Guetta i Titanium. Okazuje się, że cudowny głos, który mnie zaczarował należy do tej samej piosenkarki, która przeniosła mnie dwa lata temu w inny świat. Mijają kolejne dwa lata i pojawia się Chandelier. Przepadłam. Te wszystkie emocje, które Sia ma w głosie – masakra. Nie ważny był tekst, nie ważne było przesłanie piosenki. Mogłam po prostu siedzieć, słuchać, z biegiem czasu też śpiewać i gwałcić przycisk replay.

Wkrótce wyszła płyta 1000 Forms of Fear, o której dzisiaj słów kilka. Pojawiła się możliwość jej przesłuchania, więc niecierpliwie oczekiwałam tej chwili, w której zostanę przeniesiona w inny świat, w którym się zatracę i spędzę niekończące godziny. Siadam wygodnie, odpalam płytę i szczęka mi opada. Ta płyta jest słaba, tak bardzo słaba. Mniej więcej co 40 sekund zmieniam piosenkę, licząc że znajdę coś równie dobrego jak Chandelier, coś, co spodoba mi się tak bardzo a może i bardziej. Nic. Płyta się skończyła a ja jestem zaskoczona, bo nie sądziłam, że będzie tak źle. Biorę głęboki oddech, odwracam się od komputera. Postanawiam, że dam jej jeszcze szansę i kolejnego dnia, na spokojnie przesłucham raz jeszcze. Strzał w dziesiątkę!

1000 Forms of Fear jest płytą niesamowicie emocjonalną. Odkładając na bok teksty, w samym głosie, którym Sia operuje, fenomenalnie możemy wczuć się w jej emocje i zrozumieć to, co chce nam przekazać. Do tego niepotrzebne są słowa, niepotrzebne jest ich zrozumienie, wystarczy zamknąć oczy i poczuć. Najnowsza publikacja piosenkarki już wielokrotnie brzmiała w moich głośnikach a ja mam tylko ochotę na więcej. Nie wiem dlaczego za pierwszym razem odniosłam tak niewłaściwe wrażenie i tak bardzo pomyliłam się w ocenie tego krążka. Dzisiaj nie potrafię się od niego oderwać i godzinami potrafię przesłuchiwać płytę, podczas codziennych czynności, zatracać się w tej muzyce, słowach również i razem z Sią wyśpiewywać kolejne wersy. Cudowna płyta, niosąca cudowne emocje. Nie miejcie jednak złudnego wrażenia, że piosenki nic sobą nie niosą. Wspominając tak wiele o emocjach, absolutnie nie chciałabym umniejszać wartości tekstów, bo i one wiele przekazują.

Chandelier, Big Girls Cry, Eye of the Needle, Fair Game, Cellophane – ta płyta właściwie nie ma słabych punktów. Jeżeli podoba Wam się Chandelier, jeżeli spodoba kolejna piosenka z płyty, możecie być pewni, że każda kolejna także przypadnie Wam do gustu. Sia tworzy muzykę, którą nie każdy się zachwyci. Jej charakterystyczny, zachrypnięty głos, muzyka, w której główną rolę odgrywają jednak słowa i emocje, które niosą a nie sama linia melodyczna, mogą sprawić, że wielu powie jej nie. Ja jednak jestem zachwycona i czekam na więcej. Dużo więcej, bo wiem, że Sia ma w sobie jeszcze wiele do odkrycia i zaprezentowania a ja cierpliwie będę czekać, by kolejne dawki emocji mną zawładnęły. Polecam!

Post powstał dzięki udostępnieniu mi płyty przez portal Dużeka.pl – dziękuję bardzo!

Related Posts

E-book

Archiwum