KulturaLifestyle

Zakończenie lata – Myślęcinek – Bydgoszcz

Paulina Chmielewska18 wypowiedzi204 wyświetleń

Lato już dobiega końca. Niestety. Zostały nam ostatnie dni sierpnia. Pociesza mnie tylko myśl, że wrzesień ma być ciepły. Nie spieszy mi się do jesieni, do zimy tym bardziej, więc korzystam z promieni słonecznych i fajnej pogody, dopóki mam taką możliwość. Ale gdzie to ja się  rozpędziłam… nie o pogodzie przyszłam dzisiaj pogadać a o evencie, który miał miejsce w niedzielę w Bydgoszczy – Babie
Lato, czyli Zakończenie Lata w Myślęcinku.

OCZEKIWANIA

Dla mnie dzień wyjątkowy, choć nie zakończenie lata świętowałam. Po pierwsze, po raz pierwszy miałam udać się na festiwal holi, czyli festiwal kolorów. Wcześniej nie miałam takiej okazji. Po drugie, chłopak już od jakiegoś czasu dopytywał kiedy będzie festiwal foodtrucków i na krótko przed eventem dowiedziałam się, że i foodtrucki będą. Po trzecie, od niemal miesiąca jestem na diecie i na ten właśnie dzień, związany z foodtruckami zaplanowałam swój cheat meal. A po czwarte, mogłam trochę czasu spędzić na świeżym powietrzu, w fajnym parku i na koncercie – na godzinę 20:00 zaplanowano koncert Afromental, więc pomyślałam, że to fajna okazja posłuchać ich na żywo. Ku niechęci chłopaka, który za nimi nie przepada.

Zacznijmy może od festiwalu foodtrucków jako, że zdjęć z tej części imprezy mam w sumie najmniej. Jeżeli kiedykolwiek byliście na takim festiwalu, to wiecie, że przyjeżdżają foodtrucki z całej Polski oferując przeróżne kąski. Skusiłam się na zapiekankę, jako że nie byłam przesadnie głodna. Na pierwszą część eventu wybrałam się z rodzicami, a jako, że zachęciłam mojego tatę do churros, które bardzo miło wspominam z wypadu do Granady w Hiszpanii i o których pisałam tutaj, to załapałam się też na odrobinę słodkości.

Wieczorem, kiedy podjechałam do Myślęcinka z chłopakiem, podjadłam jeszcze naleśnika. Chłopak skusił się na bajgla z szarpaną wieprzowiną, churros i jeszcze na zakończenie, kiedy szliśmy do auta, zamówił sobie burgera – nadal się zastanawiam jak taki chudzielec potrafi tyle zjeść. Chyba nigdy tego nie zrozumiem, ale na zdrowie mu!

FESTIWAL HOLI

Ciekawym aspektem dla mnie i bardo wyczekiwanym, tak jak wspomniałam, był festiwal holi. Zawiodłam się co prawda na samej sobie, bo nie zabrałam ze sobą karty pamięci do aparatu, ale mam nadzieję, że mój telefon wystarczająco odda Wam to, jak taki festiwal wyglądał. Nie ukrywam, że odrobinę żałuję, że sama nie wzięłam w nim udziału i nie obsypałam się proszkiem, ale może nie wszystko naraz i taką zabawę pozostawię sobie na inną okazję. Jeszcze będziecie mieli okazję zobaczyć mnie kolorową! Obiecuję! :)

KONCERTY

Całemu wydarzeniu towarzyszyły występy na scenie. Na początek grał chłopak na kontrabasie. Do tej pory nie wiem kto to był, ale robił to tak genialnie, że nie mając głosu i nie potrafiąc śpiewać, chodziłam po parku i śpiewałam do wszystkiego, co grał. Następnie na scenie pojawiła się Jula i tutaj pozwólcie, że zostawię jej występ bez komentarza. Nie byłam jej fanką, nie jestem jej fanką i po tych występach, zdecydowanie nią nie zostanę. Jej płaski głos i sposób śpiewania całkowicie mnie odrzucają, więc zakończę moją wypowiedź w tym właśnie miejscu.

Po Juli, na scenie pojawił się Robert Rozmus ze swoim familijnym programem, który rzeczywiście skierowany był bardziej do dzieci. Fajna zabawa dla dzieciaków przy czym śpiewanie dwa razy z rzędu tych samych piosenek: raz dziewczyny, które to robiły a raz z dzieciakami, rzeczywiście pozwalały na to, żeby program trwał dwie godziny, ale co z tego, skoro połowa była taka sama, bo piosenki były dublowane. Na wieczór zapowiedziany był Afromental. I tutaj mam mieszane uczucia. Nie jestem fanką zespołu, choć kilka utworów lubię. Z mediów swego czasu, polubiłam osobowość członków zespołu, którzy byli jurorami chociażby w The Voice of Poland. Koncert sam w sobie bardzo fajny, skupiony na fanach i angażujący ich do śpiewania. Chłopak załamany był tym, jak bardzo Afromental „zerżnął” z zagranicznych zespołów i brzmią niemal identycznie. Otrzymałam więc wykład na temat nu metalu i listę artystów, których mogę posłuchać w zamian za Afromental. 

Podsumowując jednak całość wydarzenia – cieszę się, że coraz więcej i coraz intensywniej dzieje się w Bydgoszczy. Nie wiem jak długo będę jeszcze tutaj mieszkać, ale widzę zmiany w mieście, w ilości wydarzeń w trakcie wakacji i nie tylko i liczbie osób biorących udział w tych wydarzeniach. Nadal to miasto nie żyje tak, jakbym tego oczekiwała i chciała, ale widzę postępy i duże zmiany. Oby za kilka lat było tutaj jeszcze ciekawiej, nawet jeżeli znajdę sobie inne miejsce zamieszkania.

Zostań ze mną na dłużej i bądź ze wszystkim na bieżąco: