Podróże

Idziemy na Albaicín

Paulina Chmielewska15 wypowiedzi1215 wyświetleń

Wow. Serio ociągam się z relacją z Hiszpanii. Jest tutaj jeszcze ktoś, kto w ogóle pamięta, że odwiedziłam tak cudowne miasto jak Granada? Sama zapomniałam jak dawno wstawiałam poprzedni wpis (wszystkie poprzednie relacje wylistowane są na końcu tekstu). Wreszcie nabrałam motywacji, przygotowałam zdjęcia i mogę pokazać Wam dalszą część naszej kilkudniowej wyprawy. A zdjęć przygotowałam sporo, więc myślę, że na kolejne wpisy nie będziecie musieli czekać aż tak długo. Tak więc do dzieła!

W drodze ze spotkań weszliśmy sobie do jakieś knajpki i skusiliśmy się na piwko i churros w czekoladzie. Trzeba było się trochę ochłodzić, więc piwo było idealnym rozwiązaniem, natomiast churros w czekoladzie to było takie nasze małe marzenie do przetestowania, bo słyszeliśmy, że to po prostu niebo w gębie i rzeczywiście się nie zawiedliśmy! Minus? Strasznie tłuste, bo robione w głębokim oleju, ale tak pyszne i dobrze przygotowane, że wróciliśmy w to samo miejsce raz jeszcze.

Granada

Granada 2

IDZIEMY NA ALBAICÍN
WEJŚCIE

Następnego dnia postanowiliśmy udać się do arabskiej dzielnicy, którą widzieliśmy praktycznie z każdego punktu miasta.

Albaicín jest kolejną niezwykle interesującą dzielnicą Granady. Przyległa do centrum, położona na wzgórzu około 700 metrów n.p.m., jest prawdziwym gąszczem małych, pnących się w górę i w dół uliczek, przy których Barrio de Santa Cruz w Sevilli to jak łamigłówka na poziomie przedszkola.
~ Przewodnik Hiszpania

Zaciekawiło nas to miejsce, a sama jako, że jestem fanką arabskich klimatów i bardzo dobrze się w nich czuję (nie bijcie po tych wszystkich aktach terroryzmu!) nie mogłam tego ominąć. Upał, nie upał. Zmęczenie, nie zmęczenie – stwierdziliśmy, że trochę się powspinamy! A było warto! Zresztą sami popatrzcie! Na początek brama, która oddziela pozostałą część Granady od Albaicín i okolice przed bramą.

Granada 4

Granada 5

Granada 6

ZAGŁĘBIAMY SIĘ W ULICZKI

Granada 7

Granada 8

Granada 9

Patrząc na te wszystkie uliczki, które prowadzą stale pod górę, na te balkony obstawione kwiatami, na kolory budynków, rzeczywiście czułam ten klimat. Cudowne uczucie. Chociaż Tunezja jest krajem biednym i rzeczywiście jest tam bardzo brudno, bardzo dobrze się tam czułam. Wiem jakie ludzie mają teraz podejście do krajów arabskich i muzułmanów, z racji wszystkich aktów terroryzmu, które miały i mają miejsce, ale ja mam troszeczkę inne podejście do tych ludzi, do ich kultury i religii i patrzę na wszystko troszkę szerzej – być może przez większą wiedzę, którą posiadam a której wielu brakuje. W każdym razie, do czego zmierzam, w Albaicín poczułam się znów jak w kraju arabskim i było mi tam naprawdę dobrze :)

Granada 10

Granada 11

Po drodze spotkał nas jeden z najpiękniejszych widoków, jakie było mi dane do tej pory zobaczyć – widok na całe miasto z górami w tle. Bajka!

Granada

111

Przepięknie, prawda? I z tymi właśnie widokami Was dzisiaj zostawię zachęcając do przejrzenia poprzednich wpisów, jeżeli ich nie widzieliście i powrotu po kolejne zdjęcia, które pojawią się dużo, dużo, dużo szybciej, niż poprzednie teksty, ponieważ mam je już wyselekcjonowane i gotowe do publikacji. Stay tuned! :-)

Poprzednie teksty o Granadzie:

  1. Granada – pierwszy krok ku spełnieniu marzeń
    2. Spotkania na uniwersytecie i w urzędzie miasta, czyli drugi dzień w Granadzie
    3. Granady ciąg dalszy