Podróże

Zagłębiamy się w dzielnicę arabską Albaicín

Paulina Chmielewska23 wypowiedzi1068 wyświetleń

Jak obiecałam, tak robię! Relacji z Hiszpanii ciąg dalszy! Ostatnio weszliśmy na Albaicín i pokazałam Wam widok z góry na Granadę, a dzisiaj ciąg dalszy dzielnicy arabskiej, która z każdym krokiem, z którym się w nią zagłębiałam, pokazywała coraz więcej swoich uroków. Piękne widoki, uliczni grajkowie, arabski klimat, pyszne zapachy z restauracji, a nawet słodki zapach marihuany na ulicy. To wszystko sprawiało, że w pewien sposób czuliśmy się trochę jak w bajce. Przeniesieni do innego świata. Kilka chwil wcześniej w centrum europejskiego miasta, nagle przeniesieni w zupełnie inny klimat. Zresztą sami zerknijcie. Dzisiaj bez zbędnego pisania, głównie same zdjęcia.

222

3333

Chwila przerwy na posilenie się w tym urokliwym zakątku – pamiętając przepyszne jedzenie z Bułgarii, o której także pisałam na blogu (TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, i TUTAJ! :D), zdecydowaliśmy się na nic innego jak krewetki!

444

555

Uwielbiam takie zdjęcia. Staram się oddawać w ten sposób klimat danego miejsca. Nie wiem na ile skutecznie mi się to udaje, ale dla mnie, to zdjęcie jest magiczne. Szczególnie, że pokazuje dodatkową historię, której na pierwszy rzut oka nie widać. Widzicie tych dwóch Panów w tle? Na kilka sekund, nim zrobiłam zdjęcie, jeden z nich (ten w czarnej koszuli!) zrzucił szklankę, którą szybko zaczął zbierać a drugi zobaczył, że akurat robię zdjęcie i zaczął się śmiać. Potem oboje, z uśmiechami na twarzach mi pomachali! :)

Dalsza część naszego zwiedzania to skręcanie w przypadkowe uliczki i wczuwanie się w klimat.

Granada6

Granada7

Granada8

Granada9

Granada10

Granada11

Granada12

Granada13

Granada14

Granada15

Granada16

Granada17

Granada18

A tutaj Paulina się wymądrza i pokazuje na ile nie zna hiszpańskiego, próbując chociaż w skrócie przekazać co wymalowano na ścianie :)

Granada19

Granada20

Granada21

Patrzę na te zdjęcia z perspektywy minionego roku i chętnie bym tam wróciła i raz jeszcze przeszła się tymi uliczkami. Cudowne, wielokilometrowe spacery, niesamowicie męczące w czterdziestostopniowym upale, ale równie satysfakcjonujące. Hiszpania ma swoją magię, którą pokochałam w Granadzie i którą chcę dalej odkrywać. A przed Wami odkryję więcej tej magii w kolejnych relacjach – stay tuned! :-)

Poprzednie teksty o Granadzie:

  1. Granada – pierwszy krok ku spełnieniu marzeń
    2. Spotkania na uniwersytecie i w urzędzie miasta, czyli drugi dzień w Granadzie
    3. Granady ciąg dalszy
    4. Idziemy na Albaicín

 

Zostań ze mną na dłużej i bądź ze wszystkim na bieżąco: